• Day 2. Rice stuffed peppers with red pesto sauce.

    A little bit more difficult to make but oh so worth it. You need a steamer pot for it. Here are the ingredients: 1 pouch of cooked rice per two peppers 6 bell peppers 3 celery sticks Red pesto 1 spoon of flour and 6 spoons of water 1 spoon of vegetable gravy handful of spinach oil to fry salt and pepper foe seasoning Method Cut the top out of peppers, then scoop out the seeds. Open pouches of rice. Cop celery and it fry together with rice and spinach on hot oil until soft. Fill peppers with rice and place it on the steamer. Cook until soft. Mix flour…

  • DAY 1. Polish potato pancakes – ‘Placki’

    Welcome to Veganuary, everyone! I’m Polish so I can’t think of a better way to start 2020 than cooking something traditional. Placki, which are (sort of) Polish potato pancakes seem to be the perfect choice: easy to make and super duper tasty. I made them vegan style for the first time today and I can assure you: they taste DELICIOUS! You need: 8 medium sized potatoes (circa 1 potato gives you 1 medium sized placek) 2 red onions 2 spoons of egg replacer 1 spoon of semolina half cup of oats half cup of any vegan milk some chopped chive salt and pepper to taste Neutral flavour coconut oil (for…

  • Merry Christmas / Wesołych Świąt!

    This year I decided not to buy a christmas tree (I used to buy one which I could plant but for some reason they always died…). This year I brought an olive tree from my greenhouse and decorated it accordingly. It looks ace, have a look. Lovely people – have a gorgeous, joyful Christmas. Be healthy, be happy, be loved. Kochani, w tym roku rolę choinki odgrywa w naszym mieszkaniu drzewko oliwne ze szklarni. Niestety, choinki, które kupowałam co roku ( i które próbowałam zasadzać w ogródku) usychały, więc w tym roku choinki niet. Oliwka wygląda pięknie, sami zobaczcie. Wszystkim życzę samych serdeczności. Bądźcie zdrowi, szczęśliwi…Kochajcie i bądźcie kochani. Wesołych…

  • My vegan journey

    I have been a carnivore all my life. I ate meat, cheese, junk food, healthy food, I wasn’t fussy at all. There weren’t many (if any) dishes that I would dislike. I had a few operations in my life thinking it was normal (things like that happen, don’t they?) and I thought I took care of my health.  What it meant to be healthy I realised only once I started eating like a vegan at first. My husband loves health / nature programs and I can assure you I have my daily dosage of some essential info from him, but it wasn’t him that convinced me I should do it.…

  • Apple crumble

    Little apples from our dwarf apple tree are super extra sour but so delicious in a home made apple crumble! This year we had about 14 apples, much more than the previous years and it’s connected with my effort of inviting more bees into our garden. My plan for this year is to purchase a little beehive and a queen bee larvae to start my own little beehive in the back garden. Not for honey, just for a safe haven for the species and for my apple tree to benefit from it as well. I know absolutely nothing about bees, so I need a proper research before I make the…

  • A to feler – westchnął seler.

    Zielona cebulka, jarmuż a zwłaszcza seler naciowy cudnie nam w tym roku obrodziły. Na botwince zrobiłam przepyszny barszczyk, resztę ukisiłam na Wigilię (nie ma to jak wigilijny barszcz robiony na bazie tego, co samemu się wyhodowało!). Marynata z czerwonego pieprzu, naci selera, octu jabłkowego, szczypta cukru muscovado oraz szalotek wspaniale nadaje się na tzw. “karcone pomidory”, czyli pomidorki malinowe, które obieramy ze skórki, kroimy na kostkę i zalewamy marynatą (zostawiamy na 4 godziny, aby sie “skarciły”:-). Dodajemy potem kilka listków jarmużu i sałaty i mamy przepyszną, zdrową sałatkę do wieczornej kolacji. Następnym razem, kiedy będę “karcić” pomidorki, wrzucę fotografie i przepis. A tymczasem znany wiersz Brzechwy… “Na straganie” Na straganie…

  • Syrop różany

    Syrop różany robię zawsze na bazie cukru brzozowego i miodu. Daję tylko jedną łyżkę cukru i miodu na cały, duży słoik płatków (zbieram i oczyszczam ze wszelkich robaczków, płatki urywam, ale zostawiam kwiatostany!). Żeby szybko oczyścić płatki wystarczy wysypać je na białe prześcieradło na pół godziny do godziny – nieproszeni goście “sami wyjdą” z kwiatków na bielsze tło. Płatków nie ubijam, wręcz przeciwnie, delikatnie umieszczam je w słoiku i raz na jakiś czas potrząsam nim, żeby puściły więcej olejku.  

  • Syrop Pini

    Syropek Pini (miód, szyszki i igły młodego modrzewia), jaki zrobiłam w zeszłym roku i który “kurował” mi się dobre siedem miesięcy w szklarni jest tak pyszny, słodki i po prostu niebiański, że prawie nic z niego nie zostało! Piję go na chrypkę, górne drogi oddechowe i działa po prostu zbawiennie! W miodach, syropach, nalewkach, dżemach i wszelakiego rodzaju przetworach (tych słodkawych) Używam brązowego cukru. Aby zrobić syropek Pini potrzebujecie (na słoik) szklankę świeżych, młodych szyszek modrzewia szklankę igieł, lub z trzy dłuższe gałązki 3/4 szklanki bązowego cukru. Szyszki umyj i podziuraw nożem (nie ubijaj, puszczą więcej soku “krwawiąc”), igły umyj wsadź na sam spód słoika, zasyp szyszkami i zalej miodem.…

  • Border Collie for a border collie

    So it happens that I’ve got a very talented mothers (both my own and  in – law). She is not only an absolutely adorable, sweet woman but she knits like a pro! I’m absolutely obsessed when it comes to handmade presents. it is something my mother has always given me since I was a little girl. Handmade gifts were the most precious of them all and they still are, even more so. Therefore, every Christmas, birthday and occasionally without an occasion whatsoever I am being spoiled with all some beautiful treats from my own mother as well as Ann. Here is her rendition of a border collie, Dj  isproudly modelling.…

  • Gałgan

    Gałgan to pociecha mojej byłej uczennicy, która zdecydowała się na borderka kilka tygodni temu. Spotykamy się na regularnych spacerach, na których Gałgi uczy się dosłownie wszystkiego od swojego starszego przyjaciela – od zaganiania owiec, po rzucanie frisbee. Mały od razu zdobył serce Django, który go naucza i strofuje (oczywiście, tylko gdy trzeba). Gałgan po prostu tak przepada za Django, że z utęsknieniem czeka na to, by się z nim zobaczyć. Django natomiast jest tak cierpliwy i wyrozumiały, że nawet pozwala mu łapać swoje frisbee (!).

  • Glamping!!!

    Right… Let me start by saying, we didn’t want to go on holiday without DJ. We wanted to take him along, so we googled the best way of bringing the four legged companion along on our hollies. Turns out “glamping” is the best. “Glamping” refers to “glamorous camping” and defines places where you can stay (with your pet or without) in some totally secluded places. Think “camping in the middle of the woods”, “close to the cliffs at the seaside”, etc. We chose to go to Mid and South Wales and stay in a caravan (and one night in a hotel) that allows dogs. MY GOD WHAT A FANTASTIC IDEA…

  • Frisbee mad

    If he could, he’d spend 24/7 on catching that “orange pancake” as my father jokes. Django is totally, utterly, absolutely frisbee obsessed and I’m more and more amazed at somersaults and jumps he tries while on his walk. Is there a frisbee catch competition or something? I should check it out, I guess… 😉 Django ma totalnego świra na punkcie “pomarańczowego naleśnika” (jak go pieszczotliwie nazywa mój ojciec :-)) i gdyby mógł, spędzałby 24 na dobę na skakaniu i łapaniu go w powietrzu. Jego salta i skoki robią się coraz bardziej skomplikowane, a mnie czasem dech zapiera w piersiach patrząc jak koziołkuje w powietrzu, żeby złapać swoje Frisbee. Musze sprawdzić,…