Bazyl odszedł.

Bazylek, ukochany jack russel rodziców przeskoczył przez tęczowy most i dołączył do psiego nieba. Nie umiem opisać tego, co ja przeżywałam, kiedy pojechaliśmy go uśpić.

Wybraliśmy miejsce w Anglii, gdzie psom daje się zastrzyk morfiny – najpierw wszystko przestaje je boleć, są szczęśliwe, potem stają się trochę ospałe, a jak zasną, to lekarz podaje śmiertelna dawkę.

Przerażające, a zarazem najbardziej humanitarne. Baz był potworni chory. Miał nowotwór łapki. To ostatni pies rodziców. Pewna era na pewno się skończyła.

Żegnaj Bazylku.

Baw się z Bigoskiem w chmurach <3

 

django

Back to top