Taką decyzję podjęłam w 2004 roku, kiedy pojawił się w moim życiu Bigos. Został zaszczepiony tylko raz, kiedy był szczeniakiem i więcej nie dostał ani żadnego boostera ani żadnego innego cholerawieczego. Żył prawie piętnaście lat i został uśpiony ze względu na problemy z pęcherzem, a nie dlatego, że miał jakąkolwiek chorobę poszczepienną lub “niedoszczepienną”, choć z psami miał do czynienia codziennie.
Czytałam o szczepionkach ponad miesiąc i zważywszy za i przeciw, zdecydowałam się nie szczepić kolejny raz. Taką samą decyzję podjęłam jeśli chodzi o Django. Też dostał tylko pierwszą szczepionkę jako maleństwo i koniec. Tyle mu wystarczy. Oczywiście, gdybyśmy kiedykolwiek mieli podróżować, co w dobie koronawirusa raczej chyba nie zdarzy się prędko, wtedy dostanie jeszcze jedną szczepionkę na wściekliznę (tak, jak my musielibyśmy się zaszczepić jadąc do tropików). Ale coroczne boostery i wszelkiego rodzaju dziwactwa u mnie odpadają. Decyzję potwierdziły poźniej filmiki z kanału Dr Karen Becker na YouTube, która jasno twierdzi jak nadszczepia się psy, by weterynarze mieli z tego profity i wyjaśnia, że naukowe dowody jasno pokazują, iż jedna szczepionka chroni zwierzaka na całe życie (wykazał to Dr Ronald Schultz). Kolejne szczepienia to tylko pieniądze dla weterynarza. co nie ma nic wspólnego ze zdrowiem czworonoga ani z jego dobrym samopoczuciem.
Oczywiście rozumiem te osoby, które boją się nie szczepić, wszak idzie się wtedy pod prąd wszelkim ustalonym w społeczeństwie normom i robi coś, co nie do końca wydaje się komfortowe. Warto jednak poczytać, pooglądać, (niekoniecznie pytać lokalnego weterynarza, bo ten przecież musi na czymś zarabiać), edukować się w temacie aż do podjęcia właściwej decyzji. Jaka by nie była.
https://www.youtube.com/watch?v=1j4ZGfAJ2Jk
django
Related Posts
- 2 weeks ago
- 2 weeks ago
- 3 weeks ago
- 3 weeks ago
- 3 weeks ago
- 1 month ago
- 5 months ago
- 7 months ago
- 7 months ago
- 1 year ago
