• Merry Christmas!

    Christmas in the garden equals nuts, seeds, bread and fruit for the animals. Leaving all of it there just for a minute was enough to invite the whole zoo. It was beautiful, they were sharing the food and taking their turn! Dear Animals, I wish we people finally realise how badly we damage the nature. I wish we realise that the beauty and uniqueness of it is so precious it has to be treasured. You were here first, we are just passing by. We appeared and started partying so badly that seem not to see the disaster we are creating. We also think it’s all ours, forever. It isn’t. I…

  • First snow

    Tonight. It’s been snowing the whole day. Morgan supervises the garden. Panic in Britain, as usual, when the first snow arrives. Hillarious! Spadł dzisiaj w nocy. Prószy cały dzień. Morgan superwajze obrzeża ogródka. W Wielkiej Brytanii panika, jak zawsze zimą (“Śnieg??? Niemożliwe!!! O matko, jak ja się dostanę do pracy???…Co robić? Co robić? Może zostać w domu? Zamknąć szkoły? Wziąć urlop?”). To nie żarty. Tak jest naprawdę.    

  • Morgan

    Morgan, Yellow’s son (a blackbird) is much older than I thought. They are many more blackbirds coming the garden recetly, but I’m trying to find the three chicks that hatched in the Spring and I think I spotted them. Morgan is almost completely tamed. Doesn’t fly away when I walk in the garden, he either sits on the fence or watches me from the tree. Garden supervisor, I think. Myślałam, że Morgan jest wyrośniętym pisklakiem z gniazda, bo przebywa tak często w ogródku i tak blisko gniazda, że nie było wątpliwości. Ale chyba nie! Morgan ma cudny, żółty dziób i jest dojrzałym ptakiem, zbyt dojrzałym by mieć tylko osiem miesięcy.…

  • Gone.

    I knew it! I came to take another photo of the chicks and they were gone. It was time for them to fly away. I’m worried but hopeful. I want them to survive, not to be killed by my neighbour’s cat. I could hear a little one chirping in the bushes and I found a sleeping beauty. So cute. Wyczułam! Rano przyszłam zrobić pisklakom kolejne zdjęcie i… zastałam puste gniazdo. Yellow i Brownie uznali, że już czas pokazać dzieciakom, jak się lata. Teraz są najbardziej bezbronne, bo zewsząd czają się koty (bez dzwonków na szyjach). Martwię się o nie…Chodziłam po ogródku przez jakiś czas upewniając się, że żaden z cholernych…

  • From above

    I love, just love and adore these little yellow beaks and delicate feathers. I want to kiss them, hug them and put them back but I know I can’t :-)! Yellow and Brownie are so relaxed about me being close to the nest that they don’t mind at all. I can take some pictures and have a peak, no problem. At the ned of the day I feed them ut of my hand, that’s trust! I can feel it will soon be time to leave the nest though… Za każdym razem, kiedy patrzę na te cudne małe główki z wielkimi żółtymi dziobami, mam ochotę wyciągnąć z gniazda, wyprzytulać  i wychuchać.…

  • Ladies and Gentlemen, it’s Yellow.

    Yellow. Blackbird chicks’ father. He’s got the most amazing voice of all the birds and he knows it. Proud of it, sings for us every single evening. He rules the garden and whatever is not agreed with him, doesn’t take place. Ojciec kosków. Poznacie go po przetrąconej nóżce i przepięknym głosie.Ten ptak śpiewa tak, że słychać go na drugiej ulicy. Siada wieczorami na latarni i śpiewa. Yellow obecnie rządzi w ogórku i nic, co nie zatwierdzi, nie ma w nim miejsca. Taki to ptasi rygor.  

  • Chicks

    Cuteness level critical!!! No dobrze, nie włoski, tylko delikatne, maleńkie piórka. W gniazdku są już ponad tydzień. Nic tylko brać i przytulać (ale nie wolno, niestety…) ❤️  

  • New life

    My mum spotted Yellow and Brownie flying back and forth to the tree. She thought immediately they were feeding the chicks so when they were gone I had a (distant) peek –  took a little snapshot to see what’s inside. Eggs? Chicks? Chicks! Gorgeous, three of them, almost naked, vulnerable, beautiful. It’s the first nest I spotted in my garden. Aren’t they cute???? A było tak… Najpierw moja mama zwróciła mi uwagę na to, że para kosów Yellow i Brownie (samiec i samiczka), bez ustanku wlatuje w pobliskie gałęzie drzew, jak gdyby budowały gniazdo lub karmiły młode. Delikatnie zajrzałam. Brownie siedziała na jajkach! Oba kosy zupełnie się mnie nie boją…