• From above

    I love, just love and adore these little yellow beaks and delicate feathers. I want to kiss them, hug them and put them back but I know I can’t :-)! Yellow and Brownie are so relaxed about me being close to the nest that they don’t mind at all. I can take some pictures and have a peak, no problem. At the ned of the day I feed them ut of my hand, that’s trust! I can feel it will soon be time to leave the nest though… Za każdym razem, kiedy patrzę na te cudne małe główki z wielkimi żółtymi dziobami, mam ochotę wyciągnąć z gniazda, wyprzytulać  i wychuchać.…

  • Newts

    I noticed them for the first time when we moved in in 2014. They looked like tiny crocodiles, so cute. I think there are 4 of them, but may be more! Traszki wypatrzyłam poraz pierwszy w marcu 2014, kiedy wprowadziliśmy się do pierwszego, kupionego przez nas domu. Chciałam “posprzątać” w stawiku i moim oczom ukazały się “mini krokodylki”…Traszki pojawiają się tylko wtedy, kiedy jest ciepło; uwielbiają latem pływać w dobrze przefiltrowanej wodzie w stawiku i puszczają boskie bąbelki nosem. Obecnie jest ich 4 (albo i więcej, ale reszta niestety nie chce się ujawnić).    

  • Ladies and Gentlemen, it’s Yellow.

    Yellow. Blackbird chicks’ father. He’s got the most amazing voice of all the birds and he knows it. Proud of it, sings for us every single evening. He rules the garden and whatever is not agreed with him, doesn’t take place. Ojciec kosków. Poznacie go po przetrąconej nóżce i przepięknym głosie.Ten ptak śpiewa tak, że słychać go na drugiej ulicy. Siada wieczorami na latarni i śpiewa. Yellow obecnie rządzi w ogórku i nic, co nie zatwierdzi, nie ma w nim miejsca. Taki to ptasi rygor.  

  • Rose

    They smell so beautifully you want to eat them – and of course you can! They smell always reminds me of the Turkish Delight, but my word, you can do so many things with such gorgeous rose petals, like these… Heaven. Róże w ogródku pachną tak cudnie i mocno, że aż chce się jeść ich płatki…Ich zapach zawsze przypomina mi “Turkish delight”, czyli bardzo popularną różaną galaretkę w czekoladzie, którą można nabyć wszędzie w Wielkiej Brytanii. Ja natomiast płatki róży zasypuję cukrem, aby w zimie dodawać je sobie do herbatki. Mniam!   A jeśli już o różach, to koniecznie Szymborska: “(…) Wczoraj, kiedy twoje imię ktoś wymówił przy mnie głośno tak…

  • Crime scene

    Jackdaws lost their nest. My neighbours decided to get rid of the nest in the roof, as they were hatching. It broke my heart, it was ruthless, horrendous. I will spare you the details of them shrieking and being so distraught, but my god, I didn’t want to watch it. It must have been allowed as it was some kid of garden specialist that did it. Anyway, one of the saddest scenes I’ve seen. Jackdaws brought their offspring to the garden last year and they the chicks were so hilarious and cure – they had this hairstyle that reminded me of a mohawk in the middle of their heads. Couldn’t…

  • Chester The Squirrel

    Chester, because there are lots of squirrels in Chester Park and I love feeding them so much! I hope the one on my garden will be tamed soon and eat from my hand as those in the park! Nazwałam ją Chester na cześć pobliskiego miasta, w którym znajduje się sławny park zamieszkały przez wiewiórki pozwalające się karmić z ręki. Chester przychodzi na orzechy i najpierw wypatrzyłam ją na płocie u sąsiada, a następnie (ku gwarantowanemu zdziwieniu moich anglojęzycznych sąsiadów!) zaczęłam się wydzierać “Basia! Basia!”. Moja mama uparcie twierdzi, że tym nawoływaniem oswaja się wiewiórki, więc nawołuję i wystawiam na przynętę coraz to smakowitsze kąski. Chester nie boi się smartfona i…

  • New life

    My mum spotted Yellow and Brownie flying back and forth to the tree. She thought immediately they were feeding the chicks so when they were gone I had a (distant) peek –  took a little snapshot to see what’s inside. Eggs? Chicks? Chicks! Gorgeous, three of them, almost naked, vulnerable, beautiful. It’s the first nest I spotted in my garden. Aren’t they cute???? A było tak… Najpierw moja mama zwróciła mi uwagę na to, że para kosów Yellow i Brownie (samiec i samiczka), bez ustanku wlatuje w pobliskie gałęzie drzew, jak gdyby budowały gniazdo lub karmiły młode. Delikatnie zajrzałam. Brownie siedziała na jajkach! Oba kosy zupełnie się mnie nie boją…